Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świat nad przyrodzony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świat nad przyrodzony. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 listopada 2014

Rozdział XI – Niesamowite.

         Federico telepatycznie przesłał mi adres, pod który miałam się udać. „Brooklyn street 158.”
         Od razu udałam się pod wyznaczony adres. Byłam pod wielkim wrażeniem. Nie miałam pojęcia, jak Federico udało się znaleźć ten piękny dom.
         W ogrodzie był piękny duży basen i jacuzzi. Niepewnie weszłam do środka budynku.
         Do salonu prowadziła dróżka stworzona ze świeczek i płatków róż. Federico stał oparty o framugę i uśmiechnął się słodko do mnie, po czym wyciągnął do mnie rękę i oprowadził mnie po całym domu.
         To było naprawdę niesamowite miejsce. Od razu poszłam do sypialni i rzuciłam się na łóżko. Byłam zmęczona, bo przez kilka ostatnich dni nie miałam czasu na odpoczynek.
         Mój upadły anioł położył się obok mnie i mocno przytulił mnie do siebie. Nadal nie mogłam uwierzyć w to, że poza jego uczuciami czuję również jego dotyk. To było coś pięknego.
         − Ava podoba Ci się tutaj? – Spytał niepewnie mój chłopak.
         − Bardzo. Kochanie tutaj jest pięknie. – Powiedziałam wtulając się mocno w jego ciało.
         − To dobrze maleńka, bo to nasz nowy dom. – Odparł z uśmiechem, po czym wpił się namiętnie w moje usta.
         Poszłam do łazienki, aby się odświeżyć po w-fie. Ubrałam:
         A włosy spięłam w luźnego koka.
         - Kochanie pójdziemy wieczorem na spacer? – Spytałam siadając na kredensie w kuchni machając nogami.
         - Pewnie moja anielico. – Powiedział mocno mnie przytulając do siebie.
         Wtuliłam się w jego ramiona i zaczęłam głaskać jego rany po skrzydłach. Mój Upadły Anioł skrzywił się z bólu.
         Wiedziałam, że to bolało, bo sama byłam obolała po tym wyrywaniu skrzydeł.
         - Kocham Cię. – Powiedział Federico do mojego ucha, a ja mocniej wtuliłam się w jego ciało.
         Nagle miałam jakieś złe przeczucie. Wiedziałam, że teraz muszę być przy Maddie. Wyrwałam się z objęć Federico i z prędkością światła znalazłam u niej w domu w niewidzialnej postaci.

         Słyszałam, jak Alaric – nowy Anioł Stróż Maddie – umawia się z kimś na spotkanie.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

wtorek, 20 maja 2014

Rozdział IV - Zadanie czas zacząć

            Ledwo zdążyłam się pożegnać z Lonelai a pukanie do drzwi stało się nie do zniesienia. Zabrałam swoją torbę i wyszłam z pokoju.
            Czasem bycie aniołem bardzo mi się podobało. Zwłaszcza, gdy miałam do przeniesienia ciężkie rzeczy.
            Aniołowie nie odczuwali ciężaru. Dlatego mogli pokonywać wiele kilometrów przy dużym obciążeniu.
            Mój przewodnik zabrał moją torbę podróżną i polecieliśmy na naszych skrzydłach. W mgnieniu oka znaleźliśmy się nad Nowym Jorkiem.
            Archanioł recepcjonista prowadzący tę część mieszkań w niebie zaprowadził mnie do mojego nowego pokoju.
            Bardzo różnił się od mojego poprzedniego miejsca zamieszkania. Niestety nadal górowała biel, ale tuta taj przynajmniej był dodatek kolorystyczny w postaci złotych obramowań łóżka, drzwi i okien oraz dębowa szafa na ubrania.
            Zaczęłam się rozpakowywać, jednak nadal przytaczał mnie kolor bieli, więc postanowiłam polecieć na Ziemię i kupić trochę kolorowych kwiatów, aby uatrakcyjnić wygląd tego pomieszczenia.
            W centrum Nowego Jorku byłam po niecałej sekundzie. Weszłam do jednej z kwiaciarni i kupiłam bukiet czerwonych róż, który postawiłam na szafce nocnej przy łóżku.
            Jednak nadal było tam za mało koloru, więc postanowiłam zmienić białe nakrycie łóżka na coś bardziej kolorowego. Poduszki i kołdrę przebrałam w fioletową pościel. Nie miałam już czasu na dalsze zmiany wystroju, ponieważ zrobiło się późno, a następnego dnia miałam zacząć swoje pierwsze poważne zadanie w nowym nieśmiertelnym życiu.
            Postanowiłam trochę odpocząć, jednak wiedziałam, że nie zasnę, bo anioły nie potrzebowały snu.
            Cały wieczór spędziłam rozmyślając nad różnymi rzeczami. Począwszy od ostatniego spotkania z moimi bliskimi, gdy byłam się z nimi pożegnać, przez spotkanie z Serafinem o imieniu Federico, skończywszy w końcu na rozpoczęciu nowego życia, jak Anioł Stróż.
            Rano wybrałam się pod podany mi wcześniej adres mojej podopiecznej i weszłam do domu przenikając przez ściany. Przeszłam jej mieszkanie w poszukiwaniu pokoju, w którym się znajdowała.
            W końcu stanęłam przed ostatnimi drzwiami w korytarzu. Wiedziałam, że to jest to miejsce, bo tylko tam wyczuwałam obecność człowieka bez Anioła Stróża.
            Przeniknęłam przez drzwi i znalazłam się w pomieszczeniu, gdzie spała moja podopieczna. Maddie miała gęste długie czarne włosy i była szczupłą dziewczyną.
            Zaczęłam rozglądać się po jej pokoju. Był cały pomalowany na czerwono. Pod oknem stało biurko, natomiast na środku centralnej ściany było wielkie dębowe łóżko, na którym leżała dziewczyna przykryta filetową kołdrą.
            Nagle Maddie zaczęła się budzić. Postanowiłam wyjść z jej pokoju i dać swojej podopiecznej trochę czasu na przygotowanie się.
            Nadal nie wiedziałam, jaki wybrać sposób opieki nad nią. Do wyboru miałam ukazać się jej lub pozostać niewidzialna. Gdybym ukazała się Maddie musiałabym zacząć chodzić do tej samej szkoły, co ona. Byłoby to trudniejsze, ponieważ musiałabym połączyć swoją pracę z nauką, a to jest trudne.
            Poza tym byłabym o wiele bardziej narażona na zakochanie się w jakimś człowieku, przez co mogłabym stracić skrzydła.
            Chwilę później dziewczyna zeszła i zasiadła do śniadania wraz ze swoją rodziną. Anioły na szczęście nie potrzebowały pożywienia, bo i tak pokarm by przeleciał przez nasze niematerialne ciała.
            Teraz mogłam zobaczyć swoją podopieczną w całej swojej okazałości. Była ode mnie prawie o głowę wyższa, a jej długie czarne włosy były uformowane w piękne idealne loki. Wcześniej nie zwróciłam na to uwagi.
            Moja podopieczna wybrała się do szkoły, a ja podążałam za nią na swoich anielskich skrzydłach.
            Nagle poczułam się, tak jakbym sama chodziła do szkoły. Przez ostatnie dwa lata swojego ziemskiego życia chodziłam do technikum, więc dopiero teraz kończyłabym naukę. Jednak wszystko potoczyło się inaczej.
            Szkoła była wielka, jasna i pełna życia. Nagle zauważyłam coś, czego nie spodziewałabym się ujrzeć.
            Przez to, że byłam aniołem potrafiłam dojrzeć rzeczy niewidoczne dla ludzkiego oka. Przede mną szła dziewczyna z czarnymi, jak smoła skrzydłami.
            Domyśliłam się, że musiała to być Lilianne, o której wspominał mi Federico podczas naszej krótkiej rozmowy, chodź może raczej jego monologu, ponieważ ja się wtedy prawie nie odzywałam.
            Podeszłam do dziewczyny. Miała długie ciemne włosy, brązowe oczy. Była nieco niższa ode mnie, ale wyglądała na bardzo przyjazną.
            Ubrana była w pomarańczowe rurki, kolorową bluzkę w kwiaty oraz czarne buty na koturnie.
            Nagle wokół siebie poczułam negatywne wibracje. Zbliżała się, jakaś zła istota.
            Wtedy spojrzałam na Lilianne, która szeroko się uśmiechała. Podszedł do niej wysoki chłopak. Miał on kruczoczarne włosy, szmaragdowe oczy i białą, jak śnieg karnację. Ubrany był w czarne spodnie, czarną koszulkę na krótki rękaw, która idealnie opinała jego umięśnione ciało a na to zarzuconą miał czarną kurtkę skórzaną a na nogach miał czarne supra.
            W tym wydaniu chłopak wyglądał nieco, jak trup. Dopiero, gdy się uśmiechnął do Lilianne dowiedziałam się, dlaczego ma tak nienaturalnie bladą skórę.
            Uśmiechając się pokazał dwa ostre, jak brzytwa kły, które były znacznie dłuższe od ludzkich. Teraz już wiedziałam, dlaczego wyczuwałam te nieprzyjemne wibracje.
            Chłopak okazał się być wampirem. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z kimś jego pokroju, ale to w końcu było moje pierwsze zadanie w terenie. Przecież dopiero od niedawna byłam aniołem.
            „Musimy porozmawiać. Same. Wampir niech zostanie w szkole. Podczas długiej przerwy przyjdź do Central Parku.”
            Wysłałam w myślach wiadomość dziewczynie. Miałam nadzieję, że to zadziała, ponieważ pierwszy raz używałam tej mocy.
            Nie musiałam długo czekać na sprawdzenie, bo dziewczyna od razu zaczęła rozglądać się po szkole. Po chwili mnie zauważyła. Nie była zadowolona na widok anioła

Rozdział II - Odwiedziny

            Dużo myślałam, w jaki sposób mam przekazać swoim najbliższym, żeby przestali się zamartwiać moją śmiercią.
            Wiedziałam, że teraz już nie będę mogła tak często ich odwiedzać, jak bym chciała, bo miałam teraz być Aniołem Stróżem dziewczyny z Nowego Jorku.
            Postanowiłam wybrać się do snów swojej siostry, bo wiedziałam, że tylko ona będzie w stanie mnie zrozumieć i będzie w stanie przekonać wszystkich moich najbliższych, aby przestali się zadręczać moją śmiercią.
            Każdy anioł cierpiał widząc, że jego najbliżsi cierpią z powodu jego odejścia ze świata żywych.
            Jedyną możliwością, gdzie anioł mógł rozmawiać we śnie ze swoimi najbliższymi był moment, gdy miał powiedzieć swoim bliskim, aby zaczęli żyć dalej. Wtedy też każdy anioł miał prawo wybrać scenerię snu danej osoby. Niestety problem polegał na ty, że to działało tylko raz, więc trzeba było przemyśleć wszystko łącznie z tym, kogo chcemy w ten sposób „zaszczycić swoją obecnością”.
            Gdy nad moim dawnym miejscem zamieszkania stał się środek nocy i miałam pewność, że wszyscy z mojej rodziny już śpią, weszłam do swojego dawnego domu.
            Stanęłam przy łóżku swojej siostry w naszym dawnym pokoju, który teraz należał już do niej.
            Zaczęłam rozglądać się w podziwie zmian, jakie zaszły w tym miejscu. Ściany z koloru fioletowego zmieniły się na błękit. Nie było już łóżka piętrowego tylko jedno łóżko z baldachimem przy głowie. Natomiast na ścianach wisiały plakaty z bohaterami jej ulubionego serialu. Najbardziej zdziwił mnie fakt, że na każdej ścianie wisiały moje zdjęcia, które robiła mi w dzień moich osiemnastych urodzin.
            Wtedy jeszcze żadna z nas nie wiedziała, że krótko po urodzinach umrę. Żałowałam, że kiedyś tak często się kłóciłyśmy.
            Usiadłam na skraju łóżka swojej siostry i weszłam do jej umysłu, aby zobaczyć się z nią we śnie.
            Stworzyłam obraz parku i bawiących się w nim dzieci, a wśród nich byli moi dwaj młodsi bracia, za którymi tęskniłam, mimo że przez całe moje życie mi dogadywali. Natomiast moja siostra Vanessa i ja siedziałyśmy na ławce.
            Vanessa była szczupłą wysoką blondynką o krótkich włosach i pięknych błękitnych oczach.
            Na wspomnienie błękitnych oczu mojej siostry przypomniał mi się Serafin, który prowadził moją ceremonię przed kilkoma godzinami.
            Wtedy pozwoliłam już, aby umysł mojej siostry wdrążył sen do jej umysłu. Z początku była ona zdziwiona nowa scenerią.
            Zaczęła się rozglądać dookoła. Najpierw spostrzegła drzewa znajdujące się wokół parku, później huśtawki, karuzelę, zjeżdżalnię, skate park sąsiadujący z placem zabaw i dopiero na samym końcu zauważyła, że siedzę obok niej.
            Van, bo tak nią zdrobniale nazywałam, w pierwszym momencie zaniemówiła, a później zaczęła płakać.
            Objęłam nią opiekuńczo ramieniem pozwalając jej się wypłakać. Zapomniałam, że moja siostra zawsze na początku naszego spotkania w jej snach zaczyna płakać.
            − Ava, ale jakim cudem jesteśmy tutaj razem? Przecież ty nie żyjesz już dwa lata. – Powiedziała moa młodsza siostra zalewając się łzami.
            Nie wiedziałam, w jaki sposób mam nią poinformować, że jestem tutaj właśnie z powodu ich ciągłych płaczów z mojego powodu.
            − Van przyszłam dziś tutaj tylko z waszego powodu. – Powiedziałam starając się dobrać odpowiednie słowa.
            − Jak to z naszego? Coś jest nie tak? – Zapytała moja siostra za bardzo przejęta moimi odwiedzinami.
            − Van nie możecie się tak ciągle zadręczać moją śmiercią. To był wypadek. Było ślisko na drodze i stało się. To się zdarza, ale wy musicie być silni. Mogłam z tym przyjść tylko do Ciebie, bo wiem, że powiesz o tym wszystkim łącznie z Amelią. Nie chcę, żebyście dalej rozpaczali po moim odejściu. Starajcie się żyć dalej.
            Do mojej siostry oczu napłynęły łzy i znów zaczęła płakać.
            − Vanessa proszę nie płacz. Pamiętaj, że ja zawsze będę nad wami czuwać i na zawsze zostanę w waszych sercach.
            Wtedy jej oczy rozbłysły iskierkami nadziei i mocno mnie przytuliła do siebie.
            − Ava a szczęśliwa jesteś tam, gdzie teraz jesteś? – Zapytała w pewnym momencie moja siostra.
            − Tak Van jestem szczęśliwa, ale nigdy nie będę mogła spokojnie patrzeć na to, jak wszyscy się zadręczacie moją śmiercią. To musiało się stać.
            Nagle poczułam, że zbliża się koniec moich odwiedzin w jej śnie, więc pożegnałam się z siostrą i opuściłam jej sen.
            Nie spieszyło mi się wrócić do nieba, więc postanowiłam trochę posiedzieć w swoim dawnym domu.
            Postanowiłam przenieść się teraz do pokoju moich rodziców.
            Anioły miały dobry wzrok, więc ciemność nam nie przeszkadzała i mimo braku światła widzieliśmy wszystko wyraźnie.
            W pokoju moich rodziców ściany były w kolorze cappuccino, a na ścianach wisiały obrazy. Jeden przedstawiał świętą rodzinę, drugi rajski ogród, trzeci stworzenie Adama. Natomiast najbardziej zawsze podobał mi się obraz, który cały był wykonany ze skóry zwierzęcej i przedstawiał skrzypce, świecę i jakieś nuty.
            Nagle usłyszałam nierówny oddech mojego psa. Wiedziałam, że był już stary, ale i tak chciałam mu pomóc, aby mój brat na razie jeszcze nie musiał żegnać się ze swoim pupilem. Podeszłam do psa i uklęknęłam przed nim. Położyłam swoje ręce na jego ciele i skupiłam się na ego nierównym oddechu, aby go wyrównać.
            Każdy anioł miał w sobie moc uzdrawiania, która działała na każdą istotę poza nim samym, jednak rany aniołów goiły się w bardzo szybkim tempie.
            Podnosząc się z ziemi zauważyłam, że na szafie w ramkach były poustawiane moje zdjęcia z różnych etapów mojego życia, gdy jeszcze byłam wśród żywych.
            Nagle zaczęło się we mnie zbierać tyle emocji na raz. Byłam wzruszona, zasmucona, wściekła i nie wiem, co jeszcze się we mnie kryło, ale wiedziałam, że nie mogłam dłużej zostać w tym pokoju, bo nie miałam pojęcia, czym mogło się to skończyć.
            Ostatni raz spojrzałam w stronę łóżka śpiących rodziców i smutno uśmiechnęłam się w ich stronę, choć i tak wiedziałam, że nie będą wiedzieli o mojej wizycie w ich pokoju.
            Postanowiłam wejść do pokoju braci i pożegnać się z nimi. Wiedziałam, że nie będę ich już odwiedzać w czasie snu.
            Stanęłam między łóżkami braci i spojrzałam na ich smutne miny podczas snu. Nie chciałam, aby tak wyglądali, jednak nie mogłam nic zrobić.
            Chwilę przypatrywałam się smutnym minom moich braci podczas snu, lecz nie mogłam na to dłużej patrzeć i wróciłam do nieba, aby przygotować się do swojej nowej roli w świecie istot niewidzialnych.

Rozdział I - Przedstawienie naszego świata.

           Od czasu mojej śmierci minęło równe dwa lata. Nadal nie mogłam uwierzyć, że po śmierci stałam się aniołem.
            Przez ten czas miałam nauczyć się wszystkiego o nowym stylu życia i o tajemnicach tego świata.
            Przestałam się starzeć w dzień swojej śmierci, jednak nic nie zmieniło się w moim wyglądzie poza piękną parą śnieżnobiałych skrzydeł na moich plechach.
            Nadal miałam ciemne włosy, które były prawie całe przefarbowane na czerwono, szczupłą sylwetkę oraz swoje brązowe oczy. Najbardziej bolało mnie to, że anioły nie rosły i ciągle miałam sto sześćdziesiąt centymetrów wzrostu.
            Dowiedziałam się, że skrzydła mogą widzieć tylko istoty nadprzyrodzone, takie jak inne anioły, wampiry, wilkołaki, czy upadłe anioły.
            Każdy anioł miał podobne zdolności, które pomagały mu w strzeżeniu rasy ludzkiej.
            Z naszych talentów najbardziej podobało mi się czytanie w myślach, przewidywanie przyszłości i przenoszenie przedmiotów mocą swojego umysłu.
            Upadłe anioły dostawały dodatkowe zdolności, które miały pomóc im przystosować się do życia wśród ludzi a tym samym do naprawienia swoich win i powrotu do nieba.
            Naszym zadaniem było pilnować, aby człowiek nie zszedł na złą drogę życiową. Ludzie nas nie widzieli chyba, że sami chcieliśmy się im ukazać, jednak oni nie dostrzegali naszych skrzydeł. Byłe one dla nich niedostrzegalne.
            Nasze ciało było niematerialne. Gdy ukazywaliśmy się ludziom oni odczuwali nasz dotyk, jednak my nie czuliśmy nic poza emocjami, jakie żywiliśmy do naszych podopiecznych.
            Przełomem w nasze anielskiej kariery była druga rocznica naszej śmierci, ponieważ wtedy kończyliśmy naukę naszych praw i obowiązków, i dowiadywaliśmy się, jaką będziemy pełnić funkcję.
            Podziału dokonywali Serafinowie, czyli anioły o najwyższym stopniu. Aniołowie, tacy jak ja mogli dostać tylko trzy posady.
            Pierwszą był Anioł Stróż, który na każdym kroku pomaga ludziom odróżnić dobro od zła i to do niego upadłe anioły powinny się w pierwszej kolejności zgłosić, gdy chciały odzyskać swoją poprzednią posadę. Była to najważniejsza grupa zaraz po Serafinach jednak i najbardziej narażona na możliwość zostania upadłym aniołem, bo mieli najwięcej styczności z ludzkim życiem.
            Drugą grupą byli Aniołowie Śmierci. To oni decydowali o śmierci ludzi i o tym a jaki sposób powinni zginąć. Jednak, jeśli śmierć nie zgadzała się z przewidywaniem tej grupy ludzie najczęściej powracali do życia a u tych, u których nie dało się im pomóc zostawali aniołami, tak jak w moim przypadku.
            Trzecią grupą byli zaś Archaniołowie. Mieli oni prawo szkolić nowe anioły przez najbliższe dwa lata oraz to te anioły kontrolowały porządku w naszym świecie. Gdy tylko jakiś anioł złamał nasze prawo odbierali mu skrzydła.
            Najbardziej znanym dokonaniem archaniołów był chór anielski, w którym występowali tylko najbardziej utalentowani śpiewacy spośród aniołów.
            Serafini mieli dostęp do naszych postępów w nauce, przez co mogli bez problemu przypisać nas do jednej z grup.
            Niestety, aby stać się jednym z nich trzeba było się wykazać nienaganną pracą w swoim przydziale przez wiele wieków.
            Każdy anioł w ciągu roku miał prawo dwanaście razy ukazać się swoim najbliższym, ale był jeden warunek:
            „Rodzina, ani przyjaciele nie mogą wiedzieć o tym, kim jesteś, ani po co ich odwiedzasz. Podczas spotkania z nimi nie wolno Ci się odezwać do nich. Jedyną formą kontaktu może być komunikacja za pomocą gestów. Jednak masz tylko dwanaście odwiedzin na rok, więc musisz wybrać, kogo chcesz odwiedzić w tym momencie, bo nie możesz odwiedzić wszystkich na raz”. Tak mówiła nasza wielka księga zasad panujących w naszym świecie.
            Mogliśmy oberwać ich życie i patrzeć, jak radzą sobie bez nas w ich życiu.
            Gdy czekałam na koniec narady Serafinów, postanowiłam zobaczyć, co dzieje się u mojej rodziny. Wiedziałam, że zdążę wrócić do końca ich narady.
            Na miejsce doleciałam w ekspresowym tempie. Aniołowie potrafili przemieszczać się na skrzydła z prędkością większą od światła, co pozwalało nam pokonywać wielkie odległości w naprawdę krótkim czasie.
            Moja rodzina nie mogła mnie zobaczyć, ponieważ byłam dla nich niewidzialna. Cała moja rodzina i przyjaciele znaleźli się na cmentarzu przy moim grobie.
            Widziałam ich zapłakane twarze. Bolało mnie to, że oni są tak nieszczęśliwi po mojej śmierci. Chciałam im jakoś przekazać, aby się tak nie zamartwiali moim odejściem.
            Postanowiłam, że wieczorem odwiedzę kogoś z moich bliskich i przekaże im, aby starali się żyć dalej.
            Wracając do nieba przez głowę przeszło mi tysiąc myśli, w jaki sposób mogę im to przekazać.
            Czekałam jeszcze prawie godzinę, aż Serafinowie w końcu podejmą decyzję. Wyszli w równym rzędzie jeden za drugim.
            Było to naprawdę wspaniałe doświadczenie, ponieważ pierwszy raz mogłam na własne oczy zobaczyć Serafina.
            Szło ich rozpoznać, po złotych aureolach nad głowami, ponieważ żaden inny anioł nie miał takiego atrybutu w swoim wyglądzie. Ich szaty były złote, a nie białe, jak wszystkich innych aniołów.
            − Avalanna jesteś gotowa, aby poznać swoje przeznaczenie? – Zapytał jeden z Serafinów, gdy rozpoczęła się ceremonia.
            Miał krótkie blond włosy, oczy czystego błękitu i jasną karnację, tak jak większość aniołów oraz był bardzo wysoki jak na anioła, ponieważ na oko miał około dwóch metrów wysokości. Wyglądał mniej więcej na mojego rówieśnika, więc sądząc po jego wyglądzie nie mógł być duże starszy ode mnie w dniu swojej śmierci.
            − Jestem gotowa, poznać swe przeznaczenie i wykonywać swoje obowiązki z największą dokładnością i oddaniem. – Powiedziałam swoją formułkę.
            Wtedy znów głos zabrał blondyn.
            − Będziesz nowym Aniołem Stróżem i pod opiekę weźmiesz dziewczynę mieszkającą w Nowym Jorku. Przysięgasz chronić jej przed złem i kierować w stronę dobra nie zważając na konsekwencje sposobu obrony swojej podopiecznej? – Zapytał poważnym tonem mężczyzna.
            Ten moment ceremonii był najważniejszy, bo Serafinowie potrafili dostrzec nawet najmniejsze zawahanie i wtedy mieliśmy kolejny rok przygotowań do swojej dalszej służby.
            − Przysięgam. – Odparłam bez żadnego zawahania, ponieważ chciałam żyć wśród ludzi i im pomagać, choć wiedziałam, że mam najbardziej odpowiedzialne zadanie na świecie.
            Wtedy wszystkie Serafiny zaczęły do mnie podchodzić i wypowiadały tą samą formułkę:
            „Witaj nowa siostro. Dziś rozpoczyna się twoje nowe życie. Z tej okazji pragnę życzyć Ci sukcesów i wytrwałości w twojej nowej służbie”.
            Było to tradycyjne stanie się z rekruta prawdziwym aniołem, który miał pełnić teraz swoją służbę już przez resztę wieczności.
            Później dostałam czas, aby przygotować się na przeniesie do Nowego Jorku, gdzie miałam być Aniołem Stróżem dziewczyny o imieniu Izabelle.
            Dowiedziałam się, że poprzedni jej Stróż został upadłym, ponieważ zakochał się w człowieku. Wiedziałam, że Stróże są bardziej narażeni na tego typu akcje, ponieważ mają większy kontakt z ludźmi.
            Niestety każdy anioł wiedział, że w miejscu, gdzie mieszkają ludzie jest pełno wampirów, a im większe miasto tym jest ich więcej. Natomiast im w danym miejscu jej więcej wampirów tym więcej było innych istot nadprzyrodzonych, co było utrapieniem dla naszej rasy, ponieważ musieliśmy mieć oczy dookoła głowy, aby nasi podopieczni nie zeszli na złą drogę.
            Było to dla Stróżów tym bardziej niebezpieczne, iż istniało ryzyko, że mogą zakochać się w jednej z istot, przed którymi powinniśmy bronić ludzkość lub pokochać człowieka. Wtedy było pewne, że gdy Archaniołowie dowiedzą się o tym dany anioł „tracił skrzydła” i nie miał wstępu do nieba.
            Było to dosłowne stracenie skrzydeł, ponieważ Archaniołowie odrywali upadłym aniołom skrzydła. Jednak anielskie skrzydła odrastały. Niestety nie były białe, jak na samym początku, lecz czarne.
            Nowego upadłego anioła szło rozpoznać po dwóch ranach na plecach biegnących w kształcie odwróconej litery V od łopatek po nerki.
            Rany po skrzydłach i późniejsze skrzydła upadłych aniołów miały magiczne zdolności.
            Osoba dotykająca tego miejsca mogła zobaczyć przeszłość tego anioła. Niestety anioł nie miał wpływu na wybór miejsca i wydarzenia w czasie, które skrzydła wybierały za nich.

Prolog

Dwa lata temu

            Za początku moje życie wyglądało normalnie. Byłam normalną, spokojną nastolatką. Nie szukałam poklasku wśród rówieśników. Wolny czas poświęcałam przyjaciołom i swoim zainteresowaniom.
            Pewnego deszczowego, majowego dnia zaraz po otrzymaniu prawa jazdy postanowiłam pojechać do swojej najlepszej przyjaciółki.
            Siedziałyśmy tak pół dnia u niej w domu i rozmawiałyśmy na różne tematy. Cieszyłam się mając taką przyjaciółkę, jak Amelia.
            W pewnej chwili zadzwonił mój telefon. Okazało się, że dzwonili moi rodzice, abym pojechała z nimi na zakupy.
            Pożegnałam się z przyjaciółką i obiecałam jej, że jutro się spotkamy, jak będzie miała chwilę czasu.
            − Ava proszę uważaj na siebie w drodze powrotnej. – Powiedziała moja przyjaciółka, gdy wychodziłam z jej domu.
            Zawsze mnie wszyscy nazywali Ava, ponieważ było to zdrobnienie od mojego pełnego imienia Avalanna.
            Wracając do domu jechałam powoli, ponieważ droga była mokra, przez padający deszcz. W pewnym momencie ulica była tak śliska, że nie wyrobiłam na zakręcie i uderzyłam w pobliskie drzewo.
            Gdy doszło do wypadku miałam zaledwie osiemnaście lat. Niestety nie przeżyłam tego wydarzenia, ponieważ miałam zbyt mocny uraz głowy, gdzie powstał tak silny krwiak, że lekarze nie mogli go nawet usunąć.
            Zmarłam po dwóch dniach od wypadku, jednak przez cały ten czas byłam nieprzytomna.
            Po śmierci widziałam, jak moja rodzina i przyjaciele cierpią z powodu mojego odejścia, a ja nie mogłam nic na to poradzić.